Niepozorny zakup, który miał nie działać
Ten egzemplarz trafił do mnie dokładnie w takim stanie, jaki wielu z nas zna aż za dobrze „nie wiem, nie działa i nikt tu nie grzebał”. Klasyka. Raketa w charakterystycznej kopercie typu kostka, czarna tarcza, miedziane indeksy… i kompletny brak życia. Zegarek kupiony typowo „na czuja” bo coś w nim było, mimo że na pierwszy rzut oka nie zapowiadał się na szybki powrót do formy.
Diagnoza – czyli jednak ktoś „grzebał”
Po otwarciu szybko wyszło na jaw, że historia o dziewiczym mechanizmie była… optymistyczna.

Włos balansu postanowił pracować w trybie zdalnym, znajdował się obok balansu, zamiast na swoim miejscu. Trudno powiedzieć, czy to efekt nieumiejętnej próby naprawy, czy zwykłego przypadku, ale jedno było pewne, bez interwencji ten zegarek już by nie wrócił do życia.
Rozbiórka i przywracanie do życia
Zegarek trafił na stół warsztatowy. Rozbiórka, wstępna diagnoza i delikatne przywrócenie wszystkiego na swoje miejsce.

Zegarek został dokładnie wyczyszczony, a całość złożona z powrotem. Koperta i szkło przeszły lekkie odświeżenie takie bez przesady, tak żeby zachować charakter, ale przywrócić czytelność i estetykę. Na ten moment zegarek jest w fazie testów. Nie robiłem pełnego serwisu, zwyczajnie brakuje czasu. Jeśli zostanie u mnie na dłużej, to na pewno rozbiorę go i zrobię serwis „od A do Z”. Jeśli jednak zmieni właściciela, rekomendowałbym wykonanie takiego serwisu.
Regulacja i aktualny stan
Po złożeniu zegarek został wstępnie wyregulowany. Aktualna dokładność to około +3 do +4 minut na dobę, co jak na stan „po przejściach” i brak pełnego serwisu jest wynikiem w pełni akceptowalnym.
Raketa kostka 2614.H – czym właściwie jest?
Mówimy tutaj o klasycznej Rakecie z Petrodworca, najpewniej z lat 70. lub początku 80. W środku pracuje prosty, ręcznie nakręcany mechanizm 2614.H bez udziwnień, bez komplikacji, czysta mechanika. I to właśnie jest w niej najlepsze, prostota.
Tarcza, która zmienia się pod światłem

Na pierwszy rzut oka czarna, płaska, minimalistyczna. Ale wystarczy zmienić kąt światła i zaczyna się robić ciekawie. Pojawiają się przejścia w stronę szarości, czasem lekko brązowych tonów. Niby detal, ale właśnie takie rzeczy robią klimat w vintage.
Jak się nosi?

Koperta typu kostka świetnie układa się na nadgarstku. To nie jest zegarek, który krzyczy, on raczej robi robotę po cichu. Pasuje zarówno do luźnego stylu, jak i czegoś bardziej uporządkowanego. Czarna tarcza + miedziane akcenty = klasyczne, ale nie nudne połączenie.
Subiektywnie?
Lubię takie zegarki. Proste, z historią, trochę niedoskonałe, ale właśnie przez to autentyczne. Ten egzemplarz ma w sobie coś, co ciężko opisać w specyfikacji.
Jeśli miałby zmienić nadgarstek…
Na ten moment zostaje u mnie i przechodzi testy. Ale jeśli ktoś widzi go u siebie jestem otwarty na propozycje. Bez ciśnienia. Chętnie sobie go ponoszę. Oddam tylko w dobre ręce 😉
