[CollectionCheck] Stare, dziwne i absolutnie genialne – co nowego wpadło do kolekcji?

Stary, ale dalej daje radę

Z moją kolekcją jest trochę tak, że ona… cały czas żyje.

Co chwilę wpada coś nowego. Co chwilę coś trafia na warsztat. Co chwilę wyciągam kolejnego trupa z pudełka i próbuję sprawdzić, czy jeszcze da się go uratować 😄

Mam już kilka pojemników pełnych zegarków „na później”. Takich, które czekają na swoją kolej. Jedne tylko na szybkie czyszczenie. Inne na pełny serwis. A jeszcze inne bardziej przypominają zestaw części niż gotowy zegarek.

I właśnie to chyba najbardziej lubię w vintage.

Nigdy nie wiesz, co finalnie z tego wyjdzie.

Tym razem jednak muszę się trochę pochwalić. Bo oprócz kilku ciekawych sztuk, które ogarnąłem ze swoich zapasów, wpadło też kilka nowych nabytków… i prawdopodobnie większość dostała już u mnie dożywocie 😄

Tak, ten wpis będzie trochę chwalipostem. Ale co tam.

Ja naprawdę zbieram te zegarki dlatego, że mi się podobają. Lubię ich klimat. Lubię design. Lubię ten moment, kiedy po kilku godzinach walki stary mechanizm nagle zaczyna pracować.

A kiedy trafiam coś naprawdę ciekawego… to zachowuję się jak małe dziecko.

„Muszę to mieć.”

I dokładnie tak wyglądały ostatnie dni. Chodzenie od kąta do kąta, świecenie zegarkami pod lampą i sprawdzanie jak tarcza wygląda pod każdym możliwym kątem 😄

nowe zegarki vintage z ZSRR w kolekcji Wristo Vintage Watch

 

Nowe sztuki w kolekcji — kilka z nich dostało już dożywocie.

Vostok Kadet – diver z czasów zanim narodziła się Amfibia

Pierwszy zegarek z tego wpisu to właśnie Vostok Kadet, czasem nazywany również Juniorem.

I szczerze? To jeden z tych modeli, które robią coraz większe wrażenie im więcej człowiek siedzi w radzieckich diverach.

Te zegarki pojawiły się jeszcze pod koniec lat 60. i były swego rodzaju pomostem pomiędzy klasycznymi Vostokami a późniejszą legendarną Amfibią.

I bardzo mocno to widać.

Mamy tutaj zakręcaną koronkę z uszczelką, obrotowy bezel, czytelną tarczę, mocną kopertę oraz konstrukcję przygotowaną pod kontakt z wodą.

Tak, to był realnie zegarek użytkowy. Typowy tool watch swoich czasów.

Oczywiście nie jest to diver w nowoczesnym rozumieniu. Przy takim wieku nie sprawdzałbym nim szczelności w jeziorze bez testu ciśnieniowego, ale konstrukcyjnie to był zegarek projektowany jako praktyczny, odporny model do trudniejszych warunków.

Egzemplarz, który udało mi się dorwać, jest sporo młodszy od pierwszych wersji. Najprawdopodobniej pochodzi z początku lat 90., o czym świadczy brak oznaczenia miejsca produkcji na tarczy.

I właśnie to jest ciekawe.Bo mimo że zegarek ma około 35 lat… dalej trzyma się świetnie.

Wszystko jest tutaj oryginalne: bezel, koperta, mechanizm, tarcza.

I właśnie dlatego tak bardzo go lubię. Bo nie wygląda jak składak ani projekt robiony „na szybko”. To po prostu uczciwie zachowany stary Vostok.

A zdarta farba na bezelu? No cóż… to akurat moja wina 😄

Vostok Kadet Junior diver vintage ZSRR

 

Vostok Kadet / Junior — użytkowy charakter, obrotowy bezel i mocny klimat starego divera.

Poljot Wulkan – miał być niebieski, wyszedł fioletowy

To jest dokładnie ten typ zegarka, którego zdjęcia kompletnie nie oddają.

Serio.

Kupując go byłem przekonany, że to po prostu klasyczny niebieski sunburst. A później przyszło światło. I nagle okazało się, że tarcza potrafi robić się fioletowa. Momentami wręcz śliwkowa.

I właśnie wtedy człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego stare radzieckie sunbursty są tak niesamowite.

Sam zegarek to klasyczny „wulkan”. Duża, ciężka koperta. Tarcza schowana głęboko pod szkłem. Uszy ukryte w bryle koperty. Całość wygląda bardzo futurystycznie, nawet dziś.

A trzeba pamiętać, że to projekt z lat 70.

I właśnie to mnie najbardziej fascynuje w tych zegarkach. W tamtych latach projektanci naprawdę eksperymentowali.

Nie wszystko musiało być klasyczne i eleganckie. Czasem miało po prostu wyglądać kosmicznie.

I ten Poljot dokładnie taki jest.

Poljot Wulkan fioletowy sunburst vintage ZSRR

 

Poljot Wulkan — miał być niebieski, a pod światło potrafi wpadać w fiolet.

Kirowski Krab zielony – świetny zegarek w cenie samej koperty

Tego Kirowskiego kupiłem trochę przypadkiem… a trochę z czystego farta 😄

Jakiś czas temu przygotowałem inny egzemplarz tego modelu. Mechanicznie był naprawdę fajny. Problemem była koperta.Mocno zmęczona. Wytarta. I do tego środkowa część tarczy zaczęła już delikatnie żółknąć.

Ogólnie, przyzwoity stan jak na lata 50. Ale wiedziałem, że ten zegarek zasługuje na lepszą kopertę.

No i zaczęły się poszukiwania.

Tylko że większość ofert wyglądała dokładnie tak samo: koperty w podobnym stanie… a ceny kompletnie odklejone. Ale ja jestem cierpliwy 😄

I w końcu trafił się ten egzemplarz. Kompletny zegarek. W świetnym stanie. Za praktycznie cenę samej koperty.A do kompletu jeszcze piękny pozłacany Cornavin Swiss Made.

No i wtedy już wiedziałem, że trzeba działać.

Kirowski od razu trafił na warsztat: nowe szkło, czyszczenie koperty, czyszczenie tarczy i pełny serwis mechanizmu.

I właśnie takie momenty uwielbiam najbardziej.

Kupujesz praktycznie trupa. Mechanizm martwy. Stan „na części”.

Poświęcasz mu kilka godzin… i nagle zegarek z lat 50. zaczyna pracować jak nowy.

A przypominam: on ma prawie 70 lat. I właśnie dlatego ten egzemplarz zostaje już u mnie na stałe. Stan jest wręcz absurdalnie dobry. Pełen oryginał. Pięknie zachowany.

Takie rzeczy trafiają się naprawdę rzadko.

Kirowski Krab zielony vintage ZSRR z lat 50

 

Kirowski Krab — lata 50., piękny stan i ten moment, kiedy „na części” zamienia się w zegarek do kolekcji.

Poljot Stadion – kiedy tarcza robi cały zegarek

To jest jeden z najciekawszych projektów radzieckiego zegarmistrzostwa.

I co najlepsze… wcale nie trafia się aż tak często. Zwłaszcza w tej wersji.

Ale od początku. Dlaczego „Stadion”?

Wystarczy spojrzeć na kopertę i układ tarczy. Całość przypomina trochę bieżnię stadionu albo futurystyczną arenę. Wszystko jest tutaj bardzo płynne, opływowe i mocno „epokowe”.

Ale prawdziwa magia zaczyna się dopiero pod światłem. Bo ta tarcza… to jest absolutny kosmos.

Metaliczny sunburst łapie dosłownie każdy promień słońca.

Krawędzie robią się ciemnogranatowe. Środek przechodzi niemal w biały. A przy mocnym świetle całość zaczyna wręcz świecić.

I właśnie wtedy człowiek rozumie, dlaczego tak bardzo lubię stare radzieckie tarcze.

Bo nowe zegarki są często idealne.

A stare? Potrafią mieć charakter, którego nie da się podrobić.

Poljot Stadion niebieski sunburst vintage ZSRR

 

Poljot Stadion — metaliczny sunburst, ciemniejsze krawędzie i jasny środek robią tu całą robotę.

Raketa World Time – kosmos, ale w eleganckim wydaniu

Przy Krabie i Stadionie poprzeczka była zawieszona naprawdę wysoko… ale wtedy wpadła jeszcze Raketa World Time.

I szczerze? To jest jeden z najbardziej dopracowanych projektów radzieckich zegarków, jakie widziałem. Co najlepsze, to dalej lata 70 (tak, zegarek ze zdjęcia ma ok 50lat).

Epoka dziwnych kopert, eksperymentów i futurystycznych form.

A mimo tego World Time jest bardzo wyważony.

Duża koperta. Trochę gruba, ale niesamowicie wygodna na ręce.

Do tego obracany bezel z nazwami miast z różnych stref czasowych, który robi niesamowity klimat podróżniczego zegarka z epoki. I jeszcze ta tarcza…

Jeżeli sunburst w Stadionie wygląda świetnie… to tutaj jest już totalne szaleństwo.

Lodowo-niebieski kolor połączony ze złotymi indeksami wygląda po prostu genialnie.

To właśnie takie połączenia uwielbiam w starych zegarkach: odważne kolory, mocne kontrasty, ale jednocześnie ogromna spójność całego projektu.

Ktoś tutaj naprawdę wiedział, co robi.

Raketa World Time niebieski sunburst vintage ZSRR

 

Raketa World Time — lodowo-niebieska tarcza, złote detale i obrotowy pierścień z miastami świata.

Podsumowanie – a to dopiero początek 😄

Oczywiście to jeszcze nie koniec nowości. Na swoją kolej cały czas czeka kilka naprawdę ciekawych zegarków.

Między innymi wspomniany Cornavin Swiss Made, Poljot Budzik z czarną tarczą czy pierwszy Komandirsk produkowany pod zamówienie Ministerstwa Obrony — słynny „Zakaz MO”.

I właśnie za to kocham to hobby. Bo tutaj praktycznie cały czas można odkrywać coś nowego.

Nową tarczę. Nowy mechanizm. Nową dziwną kopertę. Albo zegarek, którego człowiek wcześniej nawet nie znał 😄

zegarki vintage ZSRR czekające na serwis i opis w kolekcji Wristo

 

To dopiero część nowości — kolejne zegarki już czekają na swoją kolej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry

zapytaj o zegarek

Wybierz wygodną formę kontakt: